Powrót na Stronę Główną NGWM


Wstrząs po latach


Początkiem roku 2003 na adres Jakuba Szadaja z Gdańska nadeszły dwa pisma: zaświadczenie i zawiadomienie, opatrzone pieczęciami Instytutu Pamięci Narodowej.

Bumerangiem wstecz

W zaświadczeniu stwierdzono, że adresat jest obywatelem pokrzywdzonym w rozumieniu ustawy z 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej. Natomiast w zawiadomieniu poinformowano, że udostępnienie pokrzywdzonemu dokumentów (z byłego archiwum Służby Bezpieczeństwa) nastąpi 20 lutego 2003 r. w godzinach 10.00 -12.00. Kiedy stawił się w wyznaczonym terminie i zaczął przeglądać niegdysiejsze pakiety sądowe, natychmiast wrócił myślami do czasów, gdy v pokazowym procesie politycznym dostał najwyższy wyrok za Marzec'68: dziesięć lat więzienia. Na skutek amnestii i warunkowego zwolnienia odbył "tylko" połowę kary, ale wyszedł zza krat jako cień człowieka. Wytrwał między innymi dzięki niezłomnej życzliwości rodziców i postawie przyjaciółki, która odwiedzała go przez pięć lat (choć później wyszła za innego).


W marcu jak w garncu


Ferment społeczny, określany jako Marzec'68, zapoczątkowały rozgrywki personalne w aparacie władzy. Odpowiedzią na agresywną propagandę partyjną stały się zajścia na uczelniach. Wśród prominentów z KC PZPR zapadła wówczas decyzja o wykorzystaniu fermentu jako tła do akcji przeciw tzw. elementom rewizjonistycznym i Żydom. Studenckie wrzenie na ulicach Warszawy rozpoczęło się 8 marca 1968 r. W Gdańsku uliczne wiece studentów miały miejsce (po wcześniejszych zebraniach w akademikach i w holu Politechniki Gdańskiej) 14 i 15 marca. Na skutek "wydarzeń marcowych" wyjechało z Polski blisko 20 tysięcy osób pochodzenia żydowskiego, w tym wielu wybitnych uczonych. Inni wszakże zostali, czując się Polakami, tyle że wyznania mojżeszowego. Należał do nich Jakub Szadaj, syn Mosze, przedwojennego obywatela Wolnego Miasta Gdańska. Jakub też nie wyobrażał sobie życia poza Gdańskiem.

Prowodyr

Wyrokiem Sądu Najwyższego z 15 stycznia 1992 r. został całkowicie oczyszczony z zarzutów postawionych mu w 1968 roku, gdy prokurator pozwalał sobie na uwagi w rodzaju: "Wy, Żydzi, macie wywrotowość we krwi. Komuż innemu przyszłoby do głowy judzić przeciwko ludowemu, opiekuńczemu państwu?!". Formalnym powodem aresztowania, które nastąpiło 3 kwietnia 1968 r., była przynależność do kanapowej organizacji pod nazwą Gdańska Młodzieżowa Grupa Wywiadowcza. Cała działalność dwudziestoosobowej struktury to rozwieszenie kilku plakatów z wierszykami obśmiewającymi komunistyczną władzę albo zawierającymi rysunki, na których biało-czerwony but wykopywał czerwoną gwiazdę z granic Polski. Szadaj był jedynym Żydem wśród grona owej antykomunistycznej młodzieży, dlatego uznano go za prowodyra. A wobec tego w śledztwie zmieniono mu kwalifikację przestępstwa z "działalności wywrotowej" (do pięciu lat) na "kierowanie organizacją antyrządową" (od dziesięciu lat do kary śmierci).

Grypsujący

Sześć miesięcy do wyroku przesiedział w areszcie przy ul. Kurkowej, w jednej z ośmiu cel zarezerwowanych przez gdańską SB dla ludzi pod specjalnym nadzorem. Z powodu wilgoci miał podarte i pleśniejące ubranie, a ciało pokryte czyrakami. Za najmniejsze przewinienia, których rzekomo się dopuszczał (jak obliczył, średnio raz w tygodniu), lądował w kabarynie, czyli w karcerze z betonowym łóżkiem, stołem i klozetem. Mimo szykan ze strony klawiszy przystąpił do grypsujących - więźniów kierujących się swoistym kodeksem. Nie miał zresztą innego wyjścia. Musiał zdobyć sojuszników, by przeżyć. Grypsowanie okazało się ważne w późniejszych miejscach odosobnienia: Mielęcinie pod Włocławkiem i Potulicach koło Bydgoszczy Po pewnym czasie zaczął ciężko chorować. Kilkakrotnie trafiał do więziennych szpitali z powodu nawracających rzutów zapalenia stawów. Puchły mu nogi, ręce, kark. Gdyby nie troskliwa pomoc pewnej bydgoskiej lekarki o imieniu Krystyna, z pewnością opuściłby więzienie na wózku inwalidzkim.

W biznesie

Po wyjściu na wolność otrzymał dwuletnie przymusowe skierowanie do pracy. Zatrudnił się w państwowej firmie Telkom-Telmor, ale bardziej niż o robocie myślał o zdrowiu, kurując się na wszystkie możliwe sposoby. Od działalności politycznej stronił, jednak pomógł znajomemu dysydentowi z NRD wydostać się z Polski, na lewych papierach, promem do RFN. Ryzykował długą odsiadkę, bez możliwości skorzystania z amnestii. Przez dziesięć lat, aż do automatycznego wymazania jego nazwiska z Centralnego Rejestru Skazanych, nie mógł znaleźć porządnej pracy ani dostać się na żadną uczelnię. Wreszcie został przyjęty na wieczorowe studia prawnicze, a jednocześnie zaczął rozwijać skrzydła jako ajent kawiarni dyskotekowych. W czasie stanu wojennego wspomagał finansowo podziemną "Solidarność". Był już wtedy żonaty z szykowną dziewczyną o imieniu Małgorzata.

Religia

Państwo Szadajowie mają dwóch synów. Daniela i Dawida, którzy w nikłym stopniu czują się Żydami (według izraelskich ortodoksów, krew żydowską dziedziczy się po matce). Synowie nie chcą słyszeć o koszernym jedzeniu i z trudem respektują szabat. Nie zmienia to faktu, że starszy Daniel został kilka lat temu pobiły pod szkołą przez rozwydrzonych skinów. Za co? Wiadomo. Przede wszystkim dzięki żonie, która prowadzi działalność gospodarczą, Jakub Szadaj nie cierpi biedy. Wbrew złym językom, uważa się jednak za człowieka niezachłannego, co może udowodnić dowodami wpłat na pewien dom dziecka. Od 3 lutego 2000 roku pełni funkcję przewodniczącego założonej przez siebie Niezależnej Gminy Wyznania Mojżeszowego w Gdańsku. Niezależność w tym wypadku oznacza niepodleganie skłóconemu Związkowi Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Warszawie.


Nóż w plecach


Przed południem 20 lutego 2003 r, pod koniec przeglądania w gdańskim IPN kilkunastostronicowej zszywki z analizami oficerów bezpieki, Jakub Szadaj poczuł, że serce zaczyna mu walić jak młotem. W tajnym współpracowniku SB z okresu po swoim zwolnieniu z więzienia (31 maja 1973 r.) rozpoznał przyjaciela, z którym do 19 lutego 2003 r. utrzymywał serdeczny kontakt. To był jeden z najbardziej przykrych momentów mojego życia - mówi 55-letni dziś przedsiębiorca. - Wierzyłem owemu przyjacielowi niemal bezgranicznie. Informowałem o swej pogardzie dla komunizmu i niechęci do Związku Radzieckiego. Dzieliłem się refleksjami dotyczącymi niewydolności gospodarki centralnie sterowanej. Wskazywałem na okrucieństwo i bezmyślność partyjnych przywódców. Tymczasem on, mój druh i powiernik, systematycznie składał donosy! Jak się okazuje, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych niewiele brakowało, żebym za ich przyczyną został skazany na kolejne lata więzienia. A tego już by nie wytrzymało moje zdrowie.

Odznaczenie

Postanowieniem z dnia 10 listopada 2005 roku Jakub Szadaj odznaczony został Srebrnym Krzyżem Zasługi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.


Uroczystość u Prezydenta RP, w dniu 3 maja 2008.


Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, Zwierzchnik Sił Zbrojnych podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim z okazji Narodowego Święta 3 Maja wręczył nominacje generalskie oraz ordery zasłużonym żołnierzom kombatantom, działaczom opozycji niepodległościowej, a także dowódcom Wojska Polskiego.

Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i działalności społecznej odznaczeni zostali:

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

Pan Jakub SZADAJ


















Jakub Szadaj

Działacz opozycyjny. Skazany wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku na 10 lat więzienia za przynależność
do nielegalnej organizacji "Gdańska Młodzieżowa Grupa Wywiadowcza",
działająca w latach 1967-68.


Powrót na Stronę Główną NGWM